Jacht „ATRIA”- tajemnica teczki…

Witajcie !

Jakiś czas temu otrzymałem w prezencie dawno zapomnianą , kartonową teczkę . Wszyscy wiemy ,że ostatnio w naszym kraju stare  teczki wzbudzają wiele emocji i z tą jest nie inaczej 🙂

Sfatygowana kartonowa teczka pochodzi ze Szczecińskiej Stoczni Jachtowej im.Teligi i zawiera pierwszą część dokumentacji projektowej szerzej nieznanego jachtu „ATRIA”. Pełna nazwa projektu to Jacht Half Ton Cup Atria – Projekt prototypowy cz.1 .  Historia stoczni jachtowej w Szczecinie jest stosunkowo dobrze znana , nie będę więc dublował ego co można znaleźć w sieci, jednak informacji na temat wspomnianej konstrukcji nigdzie nie znalazłem. Karta tytułowa projektu nosi datę 29.03 1969 i podpisana jest przez Panów K.Michalskiego i K.Wojtasińskiego.

Atria03

Oto krótka charakterystyka Atrii :

  • Slup , dł. całkowita: 9,50 m
  • dł. konstrukcyjna :7,00 m
  • zanurzenie : 1,4 m
  • wyporność : 3,8 t
  • pow. ożaglowania : 37 m kw.
  • silnik: Volvo-Penta MD-2

Atria01

Oto spis treści :

  • 011-1   Plan ogólny
  • 021-1 Linie teoretyczne
  • 711-1 Tabliczki traserskie
  • 711-1-2  Tabliczki traserskie
  • 03-1 Arkusz pomiarowy RORC
  • 012-1 Plan generalny cz.1
  • 012-1-2 Plan generalny cz.2
  • 012-1-3 Plan generalny cz.3
  • 411-1 Maszty
  • 411-2 Bomy

Atria02

 

 

Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że w teczce oprócz wyżej wymienionej dokumentacji Atrii znalazłem kilka arkuszy dotyczących innych konstrukcji min. Vegi ( Wega) i Folkbota !

Oto i one :

  • WEGA- zestaw trzonowy
  • VEGA- Arrangement plan
  • WEGA -Plan pomieszczeń
  • FOLKBAT-Zład podłużny i poprzeczny
  • CRUISING FOLKBOAT
  • FOLKBOAT TURYSTYCZNY- zład podłużny
  • FOLKBOAT TURYSTYCZNY- grodzie
  • FOLKBOAT TURYSTYCZNY-ożaglowanie do topu
  • Jacht CAPELLA
  • Jacht p. Halerta

Vega01

Vega02

folkboat1.jpg

Jeżeli zainteresował Cie ten temat lub masz informacje na temat historii projektu ATRIA , napisz proszę do mnie maila . Może wspólnie uda się rzucić nieco światła na ten jacht?

Jeżeli chciałbyś skorzystać z w.w. planów lub wykonać i ich kopie skontaktuj się ze mną.

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie !

 

 

 

Reklamy

Nowe szafki czyli Bavaria Style

    Witajcie po dłuższej przerwie 🙂 W tym poście chciałbym Wam przybliżyć kulisy powstawania zabudowy, która widzicie na zdjęciu tytułowym. Zapraszam do lektury…

Jacht

     Jacht to Polaris 765 czyli eksportowy ( o nieco zmienionych proporcjach) Conrad 760 czyli licencyjny Petersen 25  ( wiem , wiem , trudno się w tym połapać 🙂 ) z Gdańskiej Stoczni im. Conrada. Jacht szczególnie interesujący ,że na w sumie niewielkiej przestrzeni niecałych 8 metrów udało się wygospodarować całkiem spore wnętrze. Nie każdemu przypadnie ono do gustu- jeżeli jesteś żeglarskim konserwatystą może Ci brakować głównej grodzi i wydzielonego forpiku. Jednak z drugiej strony mamy tu zamykana kabinę WC i możliwość montażu drzwi do kabiny rufowej .

Projekt

     Idea tej zabudowy rodziła się przez dwa sezony. Poprzedni właściciel żeglował głownie samotnie więc istniejące szafki i schowki w zupełności wystarczały. Teraz żegluje tu rodzinka więc sami rozumiecie-zmiany były konieczne.  Tema tej zabudowy omawialiśmy wielokrotnie , aż po kolejnym sezonie i rodzinnych naradach idea była gotowa. Istniejąca zabudowa zajmowała prawą burtę- jedna większa szafka, dwie mniejsze i niżej półka .

3_wm

4_wm

     Plan zakładał ,że zabudowa lewej burty nie będzie lustrzanym odbiciem prawej ale stylistycznie zostanie utrzymana w tym samym stylu, stylu Bavarii 🙂 Dlaczego Bavaria? Cóż zabudowa oparta na wiszących szafkach znacząco różni się od tego co zwykliśmy oglądać n polskich czy szwedzkich łódkach gdzie dominują klasyczne jaskółki. Nie wiem czy pomysł pierwszy pojawił się w stoczni Bavaria ale nazwa się przyjęła. Z początku byłem sceptyczny do takiego sposobu zabudowy , jednak muszę przyznać ,że dzięki tej realizacji jestem jej wielkim entuzjastą. Dlaczego? Ciągłe przebywanie na ograniczonej przestrzeni jachtu powoduje ,że docenimy pełną szerokość kojek i nie utrudniony dostęp do pojemnych szafek. Ponadto szafka taka pozwala dowolnie ją wyposażyć wewnątrz ( stojaki na kubeczki, przegródki itp) czego nie można powiedzieć o klasycznej jaskółce. Moje obawy czy pełna zabudowa lewej burty nie pogorszy komfortu nie sprawdziły się- mając szafki za plecami spokojnie możemy korzystać ze stołu , bez utraty poczucia komfortu.  Tak więc decyzja zapadła – budujemy 4 szafki: jedną dużą i trzy mniejsze aż do grodzi dziobowej.

Realizacja

       Szkutnictwo, jachty i praca z drewnem to nie tylko sposób zarabiania na życie ale i pasja, dlatego bardzo lubię takie projekty. Odtworzenie lub uzupełnienie istniejącej zabudowy pozwala zmierzyć się z tematem już przez kogoś niejako narzuconym a więc… Wyzwanie 🙂 Pierwszym wyzwaniem był dobór drewna.  Wystarczy jedno spojrzenie na istniejącą zabudowę aby ocenić ,że wykorzystano dwa rodzaje mahoniu:  jeden na ramy , drugi na płyciny. O ile płyciny jednoznacznie udało się zidentyfikować jako sapelii to z ramkami był większy problem. Zaopatrzony w kilka próbek ze starej zabudowy spędziłem godzinę w magazynie Braci Ludwińskich próbując bez powodzenia zidentyfikować ten konkretny gatunek. O tym jak wygląda systematyka i podział mahoni na razie nie będę się rozwlekał ale wkrótce napiszę osobny post temu poświęcony . Tak czy inaczej do warsztatu wróciłem z solidnymi kawałkami tarcicy mahoniu sapeli i khaja.  Po przetarciu tarcicy na kantówki i listwy zaczęły się oględziny pod kątem ostatecznego wyglądu. Musimy pamiętać , że drewno mahoniowe wygląda nieco inaczej nie tylko w zależności od podgatunku , ale też konkretnego kawałka drewna. Poza tym drewno narażone na ekspozycję na światło będzie inaczej wybarwione niż świeżo przetarte.  Chcąc zachować to charakterystyczne zróżnicowanie kolorystyczne widoczne na istniejącej zabudowie zdecydowałem ,że ramki szafek i ramiaki drzwiczek zostaną wybarwione bejcą. Do bejcowania zawsze miałem dystans – chyba za dużo widziałem sosny bejcowanej na mahoń 😉   jednak w niektórych przypadkach jest niezbędna. Wyrównanie kolorystyki np. mahoniu czy dębu to właśnie jest właściwe zastosowanie bejc.

20151231_113636_wm

Pierwszym etapem realizacji były pomiary i wyznaczenie pionów. W tym przypadku zdecydowałem ,że linią wyznaczającą poziom szafek będzie linia półpokładu , mimo że nie jest ona pozioma a wznosi się lekko ku dziobowi. Takie rozwiązanie powoduje ,że nasz wzrok jest niejako oszukiwany ale gwarantuje estetyczną i spójną zabudowę.

Cała zabudowa oparta jest na czterech ramach , które przykręcone zostały do wkładki nadbudówki oraz siebie nawzajem i istniejących grodzi. Wykonując moje prace hołduję zasadzie w myśl , której najpierw konstruuję całość zabudowy, montuję ją na jachcie i dopiero kiedy poszczególne etapy są gotowe rozbieram wszystko i lakieruję. Dzięki temu nie ma miejsc niedolakierowanych , przez które z czasem mogłaby wnikać wilgoć.

20160121_121009_wm

20160122_174646_wm

Drzwiczki szafek to kolejny etap. Konstrukcja została oparta na ramiaku z mahoniu khaja i płycinie ze sklejki szkutniczej sapeli. Listwy ramiaka wymagały najwięcej pracy- najpierw od wewnątrz wyfrezowałem wręg na sklejkę , a następnie na pilarce taśmowej nadałem porządany skos  ( ok. 10 stopni pochylenia) .Ramiak został klejony żywica epoksydową WEST SYSTEM i wzmocniony obcym piórem. Po dopasowaniu płycin wszystko sklejone żywicą.

20160209_103658_wm

Teraz przyszedł czas na wykończenie. Tak jak już pisałem niektóre elementy zostały podbarwione bejcą. Bejcuję dwukrotnie dzięki czemu kolor jest równiejszy . Łączenia i wszelkie ubytki wypełniłem szpachlą mieszaną aby kolor był jak najbardziej zbliżony ( szukając odpowiedniej szpachli nigdy nie sugerujcie się nazwą koloru- zawsze porównujcie próbkę drewna z konkretną próbką szpachli) . Dodatkowo używam również twardych wosków konserwatorskich- idealne do miejsc gdzie szpachle może się wykruszyć lub gdy trudno byłoby ją wyszlifować . Woski są w postaci twardej sztabki , którą wystarczy ogrzać zapalniczką i wtopić w dane miejsce. Potem tylko ścinamy nadmiar nożykiem lub cykliną. Przy okazji szpachlowania warto maksymalnie osłonić rejon szczeliny lub ubytku aby nie pobrudzić wszystkiego szpachlą gdyż nawet po wyszlifowaniu będzie widoczna w strukturze drewna.

Lakierowanie to kluczowy moment. Zdecydowałem się na lakier Teknodur -dwuskładnikowy poliuretan . Do zabudowy, która będzie cały czas intensywnie użytkowana poliuretan jest idealny. Jest twardy i bardziej odporny na zarysowania. Lakierowałem wałkiem i pędzlem metodą Union Jack ( od wzoru na brytyjskiej fladze) . Najpierw wałeczkiem nakładam lakier a następnie pędzlem rozcieram go w poprzek, na skos i wzdłuż  słojów. Oczywiście temat lakierowania jest ogólnie znany dlatego napiszę tylko kilka moich uwag , które zawsze się sprawdzają:

  • nigdy nie lakieruj w tym samym ( lub nie wypranym ) ubraniu, w którym obrabiałeś i szlifowałeś drewno- jest na nim mnóstwo pyłu.
  • miejsce lakierowania wysprzątaj a wszelkie potencjalne źródła zanieczyszczeń osłoń folią
  • Ustaw miejsce pracy tak aby móc podejść z każdej strony
  • światła nigdy dość  więc użyj maksymalnej dostępnej ilości lamp
  • po wyschnięciu każdej warstwy szlifuję coraz drobniejszym papierem na mokro ( od 320 do 800 i 1000 )
  • nie oszczędzamy na lakierze- wewnątrz 3-4 warstwy , na zewnątrz min. 8 , z czasem i tak dojdą kolejne 🙂 ( motorówki Riva miały 22 warstwy …)

IMG_0203_wm

IMG_0204_wm

Finał

Cierpliwie czekając aż wszystko dokładnie wyschnie, możemy planować ostateczny montaż. Zamki i zawiasy dobieramy już na etapie konstruowania zabudowy aby zawczasu przygotować wpusty i otwory.  Kiedy wszystkie elementy mamy gotowe rozpoczynamy montaż. Oczywiście powiedzenie ” śpiesz się powoli ” musimy mieć cały czas w głowie aby jakimś nieprzemyślanym ruchem nie zniszczyć  gotowej powłoki lakierniczej. Podczas montażu cały czas wszystko  mierzymy i sprawdzamy.  Potem zostaje nam tylko osadzić okucia i w zasadzie projekt skończony.  I na końcu mała uwaga nt. okuć. Wszystkie wkręty i zawiasy są nierdzewne- poszukajcie firmy z nierdzewką, są znacznie tańsi niż sklepy żeglarskie. Podobnie zameczki wciskane można dostać w sklepach dla camperów ale ceny są mocno zróżnicowane bo i różne są standardy wykończenia: plastik lub metal.  Te , które użyliśmy maja solidne metalowe przyciski .

Jak wygląda gotowa zabudowa możecie zobaczyć poniżej 🙂

6_wm

7_wm

IMG_0212_wm

IMG_0219_wm

S/y Falco -remont cz.2

       Jacht „zacumowany” w topolowym lasku na przystani COŻ w Trzebieży. Silnik zamówiony. Można ruszać z pracami.  Pierwszy etap to demontaż czego się tylko da i inwentaryzacja wyposażenia. Bardzo pomocne okazało się wynajęcie kontenera w COŻ Trzebież a i tak wszystkie te sklejki, grodzie, bomy, węże, materace ledwie się pomieściły.  Pierwsze zadanie to przygotowanie starego silnika do wyjęcia.  W połowie grudnia podczas sztormowej pogody poczciwy Faryman uniesiony na ramieniu dźwigu opuścił kadłub i zwolnił miejsce dla swojego następcy.

Zdjęcia pokazują poszczególne etapy, które także nieco Wam przybliżę. Z racji obszerności tego zagadnienia, zakres wykonanych prac opiszę hasłowo. Jeżeli chciałbyś dowiedzieć się czegoś więcej napisz proszę maila a ja wtedy dokładnie opiszę interesujący Cię zakres prac.

Wnętrze

2012-12-18 12.05.40_wm2013-08-07 19.14.58_wm

2013-08-12 14.27.03_wm2013-08-12 14.27.13_wm

Właściwy remont rozpoczął się od demontażu praktycznie całej zabudowy wnętrza . Pozostały jedynie główne grodzie, które i tak zostały przykryte nową sklejką. Projekt przewidywał nową zabudowę z mahoniu afrykańskiego z gatunku sapeli   . Zrezygnowaliśmy tez z oklejania burt wykładziną czy gąbką na rzecz listew drewnianych. Może to rozwiązanie nie izoluje tak wnętrza od chłodu ale zapewnia pełną cyrkulację powietrza i nawiązuje do klasycznych jachtów drewnianych 🙂

2013-08-13 17.35.15_wm2013-08-24 16.44.01_wm2013-09-03 12.09.55_wm2013-09-03 12.10.08_wm

Kolejne etapy to:

  • montaż łoża pod nowy silnik Volvo Penta -został wykonany przez szkutnika współpracującego z EMARINE .
  • montaż nowej Volvo Penty D1-13
  • malowanie wnętrza farbą Epifanes Multimarine Primer
  • oklejenie głównej grodzi nowa sklejką
  • wykonanie nowej zabudowy: jaskółek, obudowy silnika, kambuza
  • nowe blaty z klejonego bambusa
  • przykręcenie listew na burtach w forpiku, mesie, szafie, i hundce

2013-09-03 12.10.17_wm2013-09-03 12.11.10_wm2013-09-03 18.06.27_wm2013-12-04 11.43.23_wm

Zawirowania w COŻ spowodowały szybką decyzję- przestawiamy jacht do hangaru w HOM-ie w Dąbiu. Panowie z EMARINE przygotowali  silnik i mogliśmy ruszyć w techniczny rejs wyprutym jachtem pełnym klamotów. Po zacumowaniu w hangarze prace prowadziliśmy często na kilku frontach. Dzięki temu nie traciliśmy czasu . Wszystkie elementy ze sklejki i drewna były pasowane a następnie demontowane i lakierowane 4 – 5 razy i dopiero montowane na miejsce. Lakierowanie przed montażem  pozwoliło zabezpieczyć  każdy kawałek  czy krawędź, nawet te najbardziej ukryte. Nieciekawa i zniszczona podłoga została przykryta nową, wykonaną ze sklejki oklejonej okładziną fornirowaną Teak & Holly ( klasyczny pasiak) . Zrezygnowaliśmy z oryginalnego układu  podwójnej koji w mesie na rzecz pojedynczej i rozkładanego stołu nawigacyjnego, będącego jednocześnie schowkiem na mapy. Otwory rewizyjne w laminatowych ściankach kojek otrzymały klapki drewniane. Sklejki pod materacami również zostały wymienione na nowe.

20140113_130611_wmP1140136_wm

P1140145_wmP1140154_wm

P1140193_wm20140304_112748_wm

20140409_151624_wm20140331_153515_wm

20150102_154538_wm20150102_154422_wm

Kadłub na zewnątrz

Jacht mimo swoich 40 lat ( a może właśnie dlatego , wtedy jachtów nie projektowali księgowi 🙂 kadłub ma w nadzwyczaj dobrym stanie.  Po oszlifowaniu całego dna z kilku warstw antyfoulingu i bliżej nieokreślonych podkładów dokładnie obejrzeliśmy dno. Zero osmozy i niewielka ilość spękań . Żelkot pod linia wodną został całkowicie usunięty i dno zostało przygotowane pod pełen system antyosmozowy International.  Dodatkowo laminatem epoksydowym zostało wzmocnione połączenie skegu z kadłubem i kadłub w miejscu gdzie wcześniej wychodził wał ( nowy silnik ma przekładnię  „S”) . Zdemontowana płetwa sterowa została wzmocniona laminatem epoksydowym i wyszpachlowana.

2013-11-19 11.09.15_wmP1090144_wm

20140626_141521_wmP1090151_wmP1140201_wm20140716_151016_wm

 20150626_121148_wm20140724_132557_wm

Linia wodna została na nowo wyznaczona laserem. Pomocne były zdjęcia jachtu na wodzie oraz plany.  Burty zostały zmatowione i poszpachlowane.  Ponieważ zależało nam na wytrzymałej powłoce lakierniczej, burty zostały pomalowane wspomnianą już Epifanes Mlti Marine Primer, która pozwala kłaść dwuskładnikowe farby poliuretanowe na wcześniejsze powłoki , w tym jednoskładnikowe.

Zestawienie kolejnych etapów:

  • Całkowite usunięcie farb antyporostowych  do gołego laminatu
  • Zmatowienie i szpachlowanie burt
  • Wyznaczenie nowej linii wodnej
  • Szpachlowanie i malowanie podkładowe dna- International GELSHIELD 200 – łącznie 8 warstw
  • Malowanie linii wodnej- International Toplac Rochelle Red – 4 warstwy
  • Malowanie podkładowe burt- Epifanes Multi Marine Primer
  • Malowanie burt 2 składnikowym poliuretanem – International Perfection- Mauritius Blue- 4 warstwy
  • Malowanie farbą antyporostową International Boatguard UE – Dover White

Wszystkie farby użyte do malowania dna , burt i nadbudówki sprowadziliśmy z Niemiec i pochodzą z tamtejszej dystrybucji ( Boatguard UE nie jest dostępna w Polsce a szkoda , bo ma bardzo przystępną cenę 🙂

Pokład i nadbudówka

Pokład jachtu był pokryty drewnem teakowym, co jest niewątpliwą zaletą tego egzemplarza. Oczywiście drewno aby wyglądało pięknie wymaga odpowiedniej pielęgnacji. Teak na tym Shipmanie  wymagał gruntownego remontu, szczególnie po postoju wśród drzew w Trzebieży.

  • Solidne wyszorowanie i odszarzenie drewna na pokładzie
  • Wycięcie 90 % fug z pomiędzy klepek
  • Uzupełnienie zniszczonych kołków
  • Wklejenie taśmy z systemu SIKA
  • Ponowne uszczelnienie  – Sikaflex 290 DC oraz przeszlifowanie całego pokładu
  • Lakierowanie szandeków i olejowanie pokładu
  • Dodatkowo jeden panel w kokpicie wymagał przełożenia ze względu na gnijący airex wewnątrz laminatu, który musiał zostać wycięty.
  • Położenie dodatkowej makiety na nadbudówce obok suwklapy
  • Naprawa uszkodzonych nadburć ( wyłamane gniazda stójek)
  • Dosztukowanie brakujących i uszkodzonych fragmentów drewnianego nadburcia
  • Lakierowanie elementów zewnętrznych z litego teaku ( nadburcia, sztorcklapa, szandeki, postument owiewki)- osiem warstw lakieru olejnego  Le Tonkinois

20140512_133114_wm20140528_130043_wm

20140428_142308_wm20140903_153001_wm

20140918_130833_wm20140703_170311_wm

20140918_140334_wmDCIM100GOPRO

20150521_134642_wm20150521_134657_wm

20150521_200135_wm20150805_152653_wm

Nadbudówka przeszła kilka modyfikacji:

  • Wycięcie starych handrelingów i montaż nowych teakowych
  • Wymiana uszkodzonej forklapy – zamówiono nową na wzór starej
  • Montaż luków Lewmara w forklapie oraz w kokpicie jako doświetlenie hundki
  • Szpachlowanie całej nadbudówki
  • Malowanie lakierem Poliuretanowym International Mediterrane White
  • Położenie makiety teakowej wokół suwkalpy
  • Demontaż i ponowny montaż kabestanów, knag i pozostałego osprzętu
  • Wymiana oryginalnego wywietrznika „UFO” na teakową doradę

20141008_132845_wm20141013_150459_wm20141015_141019_wm (1)20150212_135851_wm

Instalacje

Wszystkie instalacje na jachcie zostały wykonane od nowa. Elektyka, zarówno projekt jak i wykonanie to zasługa zaprzyjaźnionego eksperta -elektryka i elektronika jachtowego.  Świetny projekt i wykonie , dzięki czemu jacht wkroczył w XXI w:   trzy akumulatory, ładowarka procesorowa, ogniwo fotowoltaiczne  , oświetlenie bazujące na diodach.  Wykorzystaliśmy osprzęt kilku polskich firm , które szczerze polecam: tablica z Intelle , lamki w mesie – Amperflex , lampa sektorowa na topie- VTC Jachting.  Poza oczywistym oświetleniem wnętrza , paski diodowe podświetlają również komorę silnika, bakisty i achterpik.  Dodatkowym plusem jest czerwone oświetlenie nawigacyjne: lampka nad stolikiem, podświetlenie schodków oraz dyskretne światło w kokpicie. Dzięki temu możliwe jest bezpieczne poruszanie się na jachcie nocą bez szkody dla zdolności widzenia sternika w ciemności. Kabli poszło jedyne … pół kilometra 🙂

20150418_142237_wm20150418_171231_wm

Instalacja gazowa  została poprowadzona z achterpiku gdzie w dedykowanej bakiście zamontowano butlę 3 kg . Morski reduktor GOK wraz z wyprowadzeniem ewentualnych nieszczelności za burtę gwarantują bezpieczeństwo. Rurki miedziane doprowadzają gaz do zaworu w bezpośredniej bliskości kambuza , na który składa się dwupalnikowa kuchenka Dometic na kardanie.

20151016_141107_wmP1090335_wm

Instalacja wody użytkowej stworzona została z skręcanego systemu Alupex , któy wytrzymuje 90 st.C i cisnienie 8 atm. To ważne ponieważ jacht posiada 15 litrowy bojler , który grzeje wodę zarówno podczas pracy silnika jak i po podłączeniu do lądowej sieci 230 V. 15 litrowy Quick ogrzewa wodę w około 15 minut.  Na jachcei sa dwa krany ( toaleta i kambuz) oraz wyprowadzone podejście w bakiście gdzie w przyszłości zostanie podłączony prysznic. Zestaw uzupełnia pompa Jonson wraz z naczyniem wzbiorczym Jabsco.  Zapas wody to łącznie ok 140 l ( zbiornik nierdzewny 25 l , zbiornik elastyczny 100 l oraz bojler 15 ).

P1090357_wm

Jacht ponadto wyposażony jest w ogrzewanie spalinowe Thermo (szwedzka kopia  Wallasa ) . Zostało przywrócone do pełnej sprawności i zapewnia komfort termiczny w chłodne dni. W dnie , przed kilem zamontowaliśmy przetworniki logu i echosondy. Wyświetlacz NASA znalazł swoje miejsce nad zejściówką . Tam w obudowie z teaku i oblaminowanej włóknem węglowym sklejki umieściliśmy również głośnik -repetytor sygnału radia FM lub VHF. W przyszłości znajdą tam swoje miejsce kolejne instrumenty nawigacyjne. W kąciku nawigacyjnym wpasowaliśmy radar JRC oraz ploter GARMIN 172C ( tymczasowy ). Aktualna VHF również w przyszłym sezonie zostanie wymieniona na taką z funkcją AIS. Kilka rzeczy pozostało do zrobienia na kolejny sezon: nowe materace, lodówka w przygotowanej komorze, prysznic, przeróbka koszy dziobowego i rufowego na bardziej praktyczne.

Zdaję sobie sprawę ,że opis który przeczytaliście jest  w pewnym stopniu skrótowy i ogólnikowy. Gdybym chciał opisać dokładnie  każdy etap 2-letnich prac  to ten artykuł musiałby mieć objętość kilkunastu stron  🙂

Mam nadzieję ,że zdjęcia pokazują choć w części wyzwania , z którymi się zmagaliśmy. Wybrałem te, które moim zdaniem sa najbardziej reprezentatywne ze zbioru ponad 600 . Jeżeli stoisz przed podobna decyzją lub jesteś w trakcie prac , coś Cię szczególnie zainteresowało lub chciałbyś skorzystać z naszych doświadczeń -proszę napisz do mnie maila.  Jeżeli tylko będę w stanie chętnie pomogę .

W tym miejscu chciałbym podziękować kilku osobom, które były realnym wsparciem podczas realizacji tego projektu:

  • Armatorowi , za zaufanie , cierpliwość i gotowość do wprowadzania w życie kolejnych sugestii.
  • Robertowi i Bogusiowi z EMARINE i MOTOR-JACHT , dzięki którym mechaniczne serce jachtu nabija kolejne motogodziny
  • Tomkowi „Dziadowi” za ekspercką wiedzę , nie tylko elektoniczną 🙂
  • Przemkowi „Jachu” za doping i entuzjazm
  • Panom Jackowi i Staszkowi za celne uwagi i podpowiedzi

P1090337_wmP1090345_wm

P1090340_wmP1090342_wm

P1090349_wmP1090350_wmP1090339_wmP1090347_wmP1090361_wm20150806_105629_wm20150806_111144_wm20150812_105903_wm20150812_110001_wm20150818_145040_wm

Gretingi na żaglowcach i jachtach

Początki kariery gretingów na morzach i oceanach nie są znane. Wiadomo, że w epoce wielkich odkryć geograficznych były już w powszechnym użytku i mimo, że zmieniają się ich formy i materiał , z którego są wykonane to do dzisiaj goszczą na pokładach . Czym zatem był greting na początku?

Nelson

Pierwotna rola gretingów była czysto użytkowa. Przenieśmy się w wyobraźni na pokład XVIII wiecznego okrętu. Jedynym źródłem światła i świeżego powietrza na dolnych pokładach były furty działowe i luki/otwory w pokładzie. Furty dział były jednak często zamknięte więc jedyna droga wentylacji to pokład.  Greting przepuszczał powietrze ale zatrzymywał to co powinno pozostać na pokładzie jak np. niesfornych lub pijanych marynarzy, dla których upadek kilka poziomów w dół byłby raczej mortalny.  W ten sposób zabezpieczano praktycznie wszystkie otwory w pokładach, często również zamykając na noc zejściówkę. To co podczas upalnej pogody było zaletą, podczas sztormu lub zimowej aury stanowiło wadę, dlatego gretingi często nakrywano brezentowymi pokrowcami wiązanymi wokół zrębnicy luku.

articlesofwar1

Drugie , charakterystyczne zastosowanie gretingów to wykorzystanie ich ustawionych na sztorc podczas wykonywania kary chłosty. Ten sposób był sankcjonowany prawem na okrętach brytyjskiej Royal Navy. Z dzisiejszej perspektywy może się wydawać nieludzki jednak w kontekście obowiązujących wówczas Articles of War marynarz ukarany w ten sposób i tak mógł mówić o szczęściu, gdyż kara śmierci była na pokładach nagminna.

20150911_105110_wm20150911_104644_wm20140405_164058_wm20140401_112410_wm

A dziś? Dzisiaj greting należy do kanonu wyposażenia jachtów czy łodzi. Mimo panowania laminatów i stali nierdzewnej ta drewniana krata dalej pełni funkcję praktyczną- pozwala stać w kokpicie nie mocząc butów kiedy wewnątrz pojawia się woda. Co więcej jest pewnym symbolem , kontynuatorem tradycji wielkich żaglowców.  Poza podstawową funkcją , gretingi świetnie się sprawdzają jako wypełnienie trapów, podstawy pod tratwy, stopnie a nawet fronty szafek czy półek. Bardzo często znajdują też uznanie w domach jako podłogi w łazienkach czy brodzikach. Ostatnio furorę robią ogrodowe prysznice o takim wykończeniu.

Z czego zbudowany jest prawdziwy greting? Według tradycyjnej sztuki składa się z podłużnych listew w osi łodzi oraz grubszych , odpowiednio wyciętych poprzecznic, które przenoszą ciężar. Dopełnieniem jest odpowiednio dopasowana rama.  Gretingi wykonuję zasadniczo z dwóch rodzajów drewna: teak i iroko. Można także sięgnąć po mahoń oraz dąb.

20140405_132301_wm20150911_110031_wm

S/y Falco- remont cz.1


  shipman_28_drawing

   Tak jak zapowiedziałem na profilu facebookowym , chciałbym przybliżyć Wam nasze ponad dwuletnie zmagania z jachtem typu Shipman 28. W pierwszej części relacji przedstawię stan jednostki i pokażę dlaczego armator zdecydował się na kompleksową odbudowę.

Przy kei w Nowym WarpnieP1130732_wmP1040935_wmP1130733_wm

   Jacht z 1973 roku został zakupiony w Polsce od armatora, który przyprowadził go z okolic Sztokholmu. Jacht przypłynął o własnych siłach a poprzedni właściciel dokonał bieżących , najpilniejszych napraw. Jak zawsze przy zakupie są zarówno „plusy dodatnie” jak i „plusy ujemne” ☺. Do zalet tego Shipmana należały: drewno teakowe na pokładzie i w kokpicie, aluminiowa owiewka kokpitu, radar, generator wiatrowy, toaleta morska ze zbiornikiem ze stali nierdzewnej,  komplet żagli w niezłym stanie , solidne aluminiowe ramy szyb,spinaker, sonda i ploter Garmin oraz praktycznie nieużywany namiot kokpitowy. Wady też oczywiście były. Silnik Faryman z przekładnią hydrauliczną działał ale ostatecznie to jego nieprzewidywalność oraz brak perspektyw na pewną eksploatację przyczyniły się do decyzji o wymianie silnika oraz pełnym remoncie. Brakowało jednej stójki sztormrelingu a kilka gniazd pozostałych wymagało naprawy. Wnętrze tradycyjne w zabudowie ze sklejki teakowej, niestety mocno zaniedbane. Panel fotowoltaiczny działał ale był uszkodzony i kwalifikował się do wymiany. Ten konkretny egzemplarz był zakupiony w stoczni jako gotowy kadłub a następnie zabudowywany armatorsko co niestety miało odbicie w jakości ( duża część wkrętów i śrub z zabudowy wnętrza nie była nierdzewna).

farymann_wmP1130734_wmP1130931_wmP1130937_wm

   Instalacja elektryczna była archaiczna i bardzo chaotycznie wykonana. Akumulatory w zęzie i panele w przypadkowych miejscach. Pozytywne wrażenie robiła podsufitka mesy, która ostatecznie została. Do naprawy kwalifikowała się także podłoga w mesie, gdzie nastąpiła delaminacja. Kilka rejsów po Zalewie, kaprysy silnika i wnikliwe oględziny nie pozostawiały złudzeń. Jacht ma potencjał ale wymaga wiele pracy. Dodatkowym argumentem za remontem generalnym a nie doraźnymi naprawami był sposób w jaki armator zamierzał korzystać z jachtu- rodzinne żeglowanie po Bałtyku wymaga pewnego silnika i niezawodnej instalacji elektrycznej. Od tego momentu pytanie nie brzmiało „czy” remontować a „jak i kiedy”.

   Sytuacja w marinie w Nowym Warpnie wymagała zmiany portu macierzystego. Wybór padł na COŻ w Trzebieży, który wtedy w 2012 roku przypominał Feniksa podnoszącego się z popiołów .Jakże mylne to było wrażenie okazało się już wkrótce a potwierdza to dzisiejszy opłakany stan tego miejsca. Po przeprowadzce do Trzebieży nie postawiono już masztu i rozpoczęło się odliczanie do remontu. Niestety w międzyczasie podczas silnego wiatru z kierunku S jacht zerwał się z cumy rufowej i kilka godzin tłukł dziobem o keję. Doszedł kolejny element do naprawy. We wrześniu jako pierwszy jacht w COŻ został wyslipowany i ustawiony na placu pod topolami, po których dziś jedynym śladem są okazałe pieńki. Cała jesień to czas planowania zakresu robót. Jednocześnie prowadzono rozmowy z firmą EMARINE , regionalnym przedstawicielem Volvo Penta na temat wyboru nowej jednostki napędowej. Pierwotnie armator planował montaż silnika używanego jednak ostatecznie wybór padł na nowy silnik Volvo Penta D1-13 z przekładnią S drive .

  P1130933_wmP1130935_wmP1130934_wm2013-09-13 12.19.45_wmP1060134_wmSy Falco 03_wm

   Na zdjęciach widzicie stan dna po wyslipowaniu w Nowym Warpnie oraz w Trzebieży. Zdjęcia wnętrza pokazują stan po demontażu jaskółek w mesie oraz innych drobnych elementów wyposażenia.

W następnym wpisie przybliżę Wam przebieg samego remontu i opiszę zakres prac jaki został wykonany.

Remont jachtu-jak to zrobić i nie zwariować?


   Zakup jachtu, motorówki czy każdej innej jednostki pływającej należy na pewno do przyjemnych i emocjonujących. Kiedy kupujemy nowy  jacht w stoczni sprawa jest prosta- przed nami przyjemność żeglowania . Częściej jednak kupujemy jacht używany. Podyktowane jest to najczęściej względami finansowymi chociaż istnieje spora grupa żeglarzy czy armatorów, którzy po prostu lubią starsze, klasyczne jednostki i nie wyobrażają sobie związać się emocjonalnie z „mydelniczką”. Jak dokonać takiego zakupu, jak się do niego przygotować i na co zwrócić uwagę zastanowimy się wkrótce, dzisiaj chciałbym roztoczyć przed Wami wizję jak wygląda i z czym wiąże się poważny remont jednostki.

     Musicie zdawać sobie sprawę, że o ile decyzja o zakupie często jest emocjonalna to takie samo podejście do późniejszego remontu może i na 99% na pewno skończy się katastrofą . Jeżeli mimo wszystko jesteście zdeterminowani aby jakiemuś klasykowi przywrócić blask to zapraszam do lektury ☺

Skala trudności

    Remont jachtu może wyglądać bardzo różnie i każdy pod tym pojęciem może sobie wyobrażać coś innego. Dla potrzeb tego artykułu umówmy się , że malowanie dna i burt, odświeżenie powłoki lakierniczej wewnątrz itp. to nie remont tylko konserwacja. Jako remont rozumiem pełny przegląd stanu technicznego jednostki, przywrócenie jej pełnej sprawności i kompleksowe zadbanie o estetykę wnętrza, powłok lakierniczych , skompletowanie wyposażenia. Pamiętajmy również, że o skali trudności decyduje konstrukcja naszej jednostki i materiał, z którego jest wykonana. Szukając jachtu do remontu musimy wziąć to pod uwagę. Co z tego, że marzymy o pięknym mahoniowym „kredensie” kiedy nie mamy zielonego pojęcia o obróbce i właściwościach drewna lub najbliższy sklep z drewnem egzotycznym jest 500 km od naszego domu? Dobierzmy jacht do naszych realnych możliwości i umiejętności, zakładając oczywiście, że większość prac chcemy wykonać samodzielnie .

Miejsce

    Miejsce, w którym prowadzimy prace ma fundamentalne znaczenie dla naszego komfortu pracy i powodzenia wielu procesów technologicznych. Powiedzmy sobie wprost- suche i zadaszone miejsce jest niezbędne. Najlepiej jeżeli jest to hangar w porcie lub marinie. Mamy dzięki temu odpowiednie warunki do pracy, odchodzi problem kosztownego transportu do miejsca wodowania no i zawsze mamy obok kogoś kto może nam udzielić cennej rady lub wręcz fizycznie pomóc w niektórych operacjach. Minusem tego rozwiązania jest koszt wynajęcia miejsca w hangarze. Zazwyczaj jest ono sporo droższe od miejsca przy kei. Pamiętajcie, że remont to nie miesiąc. W przypadku małych jednostek pewną alternatywą może być szklarnia lub porządny namiot z grubą plandeką i możliwością ogrzania i bezpiecznego poruszania się na drabinach czy rusztowaniach. Zawsze liczcie koszty, może kilka kilometrów dalej jest firma , gdzie można z hangaru skorzystać taniej niż w naszej macierzystej przystani. Pamiętajcie jednak , że koszta finansowe  to nie jedyne czynniki, które należy wziąć pod uwagę. Popytajcie ludzi czy jest tam bezpiecznie, czy kręcą się obcy, czy bosman lub stróż jest uczynny? To wszystko ma znaczenie.

Wiedza

Jeżeli poważnie myślisz o remoncie łodzi, zakładam , że dysponujesz podstawową wiedzą o budowie jachtu czy łodzi. I nie zrażaj się jeżeli Twoja wiedza jest naprawdę podstawowa. Generalnie wszystkiego można się nauczyć, zwłaszcza dzisiaj, w dobie YouTube i Google. Znajdziesz tam mnóstwo porad i wskazówek przygotowanych zarówno przez amatorów jak i zawodowców. YouTube jest też coraz popularniejszym kanałem oficjalnej dystrybucji materiałów marketingowych wielu firm w tym produkujących na potrzeby żeglarstwa i szkutnictwa. Zatem jak naszą wiedzę uzupełnić? Rozmawiaj z ludźmi, którzy ją mają. Zlecasz coś ślusarzowi z nierdzewki? Popytaj jednego, drugiego niech doradzi czy stal 304 czy 316. Rozmawiaj z kolegami z przystani. starsi Panowie żeglarze często chętnie się dzielą gromadzonym przez lata doświadczeniem. Kupujesz lakier, przemagluj sprzedawcę i skonfrontuj z tym co przeczytałeś. Sprzedawca nie wie? Nie obawiaj się kontaktować bezpośrednio  z przedstawicielami firm i dystrybutorami danej marki. Departamenty techniczne są dla Ciebie ! Pytaj ! Kolejna rzecz to literatura, czytaj co tylko wpadnie w Twoje ręce, stare i nowe.  Polski rynek książek szkutniczych to ułamek ułamka tego co publikuje się na świecie. Masz Amazon.uk , wysyłka do Polski gratis więc z tego korzystaj. Książki Dona Caseya czy Michaela Naujoka warte są znacznie więcej niż te parę stówek. Jest to też dobry czas aby odkurzyć kartę biblioteczną (tak, tak ☺ ).Do tego dochodzą oficjalne materiały i broszury producentów. Nawet jak korzystasz z tańszych produktów i to warto je czytać gdyż porządkują wiedzę ( np. Przewodniki po systemach lakierniczych International, przewodnik techniczny Sika). No i są dostępne w sieci za darmo. Jak jesteśmy przy internecie to warto zaglądać na fora ale trzeba odsiewać ziarno od plew, gdyż niekiedy piszą osoby , którym się tylko wydaje , że coś wiedzą. Parafrazując znane przysłowie: wiedza leży na ulicy trzeba się tylko schylić.

Ludzie

     Nawet zakładając, że większość prac chcecie wykonać sami to na pewną pomoc jesteście po prostu skazani. Pamiętajcie , że jacht to laminat, drewno , silnik , maszt i takielunek, instalacje elektryczne, wodne i całe mnóstwo elementów , które składają się na naszą wymarzoną jednostkę. Szukając specjalistów , których zaprosicie do współpracy najlepiej kierować się poleceniem. Pytajcie znajomych na przystani, przeglądajcie fora internetowe. Zadowoleni klienci chętnie polecą solidnego  wykonawcę. Pamiętajcie także, że solidność , doświadczenie i wysoka jakość kłóci się z pojęciem „tanio”. Nie jest to reguła ale często tak jest. Czy stać Was na niepewnego fachowca aby zaoszczędzić ? Odpowiedzcie sami. Na pewno warto być otwartym do ludzi, pytać bardziej doświadczonych armatorów. Każda przystań ma swojego „Złotą rączkę”. Porozmawiajcie, popytajcie ale przede wszystkim należy słuchać, słuchać i słuchać!

Czas

     Teraz kupię jacht, potem trzy miesiące remontu i w rejs! Ha, ha, ha ! 😂. Zakładam , że pracujesz zawodowo i masz rodzinę. W takich okolicznościach przeznacz na remont lub odbudowę dwa do trzech lat. W przypadku jachtów większych daj sobie pięć do dziesięciu. Że co? Za dużo? Popatrz ile jachtów gnije i zarasta w krzakach i ogródkach. Kiedyś ktoś też miał wielkie plany. Należy też sobie zadać pytania natury osobistej. Czy moje małżeństwo przetrwa remont jachtu? Czy dzieci zrozumieją, że wybierasz szlifierkę niż wspólną piłkę? Czy można ten problem przeskoczyć? Tak. Rób to co umiesz, zarabiaj pieniądze i resztę zleć  specjalistom.

Kasa

     Gentelmani o pieniądzach nie rozmawiają… bo je mają. Niestety brak pieniędzy to rafa, na której zatonęło już wiele ambitnych projektów. Remont jednostki może kosztować dużo , bardzo dużo albo kolosalnie dużo. Nie chodzi mi tu wcale o ceny specjalistycznego wyposażenia, pirotechniki , elektroniki jachtowej czy tratwy, na to przyjdzie pora później. Policzcie tylko rzeczy niepozorne a jakże potrzebne: papiery ścierne, rozpuszczalniki, benzyna ekstrakcyjna, tarcze do szlifierek, setki wkrętów i śrub, żywica, maty, lakiery itd, itp. Z tych drobnych rzeczy robią się naprawdę spore sumki .Wcale do rzadkości nie należy sytuacja kiedy koszt remontu przewyższa koszt zakupu jednostki. Plusem remontu w stosunku do zakupu jachtu w lepszym stanie jest to, że są to koszty rozłożone w czasie. Pewna niezależność finansowa jest konieczna. Co jednak mają zrobić osoby młode , pełne pasji aby zrealizować marzenie? Na szczęście jest sporo możliwości. Załóżcie maszoperię, w dwóch, trzech zawsze łatwiej. Inną opcją jest fundacja , która pomoże sfinansować marzenia. To tylko strasznie brzmi, wiele przedsięwzięć na całym świecie jest w ten sposób finansowanych.

Narzędzia i maszyny

   Wiertarka, wiertarka na stojaku, frezarka, szlifierka kątowa, szlifierka oscylacyjna, piła tarczowa, piła taśmowa, imadła, ściski, wiertła, otwornice itp. itd. Nic tak nie frustruje jak brak odpowiedniego sprzętu do wykonania odpowiedniej pracy 😠. Narzędzia i materiały to podstawa. Poza tym mieć a umieć używać to dwie różne rzeczy. Kupując narzędzia pamiętajcie o ich jakości. Moim zdaniem nie muszą być z absolutnie najwyższej półki , pamiętajcie , że jak padną to jest gwarancja i szczególnie duże markety budowlane bez problemu wymieniają na nowe. Więcej uwagi poświęciłbym jakości wierteł, frezów , ostrzy itp. Tu nie oszczędzajcie, kupcie najlepsze na jakie Was stać.

Plan

    Plan i porządek jest absolutnie konieczny. Rozebrać jacht można w tydzień , tylko czy za rok lub dwa będziesz pamiętać co to za dziwny element , który akurat pozostał w skrzynce? Opisujemy demontowane elementy, robimy zdjęcia ( wystarczy telefon) , katalogujemy i notujemy poszczególne etapy. To ważne , dzięki temu wasz jacht nie będzie miał przed Wami tajemnic jak przyjdzie do składania wszystkiego w całość. Załóżcie porządny zeszyt, niech na stałe Wam towarzyszy, również po remoncie a i przyszłemu właścicielowi się przyda. Notujecie tam bezwzględnie typy lakieru, ilości warstw, schematy i szkice instalacji. Ta kronika remontu powinna Wam towarzyszyć podczas zakupów, konsultacji ze specjalistami i wszędzie tam gdzie analizujecie czy rozstrzygacie kwestie dotyczące remontowanej jednostki. Podejmowane działania i rozpoczynane etapy warto dobrze przemyśleć, tak aby nie było konfliktu nazwijmy to technologiczno- chronologicznego. Pisząc o etapach a nie o jednym etapie wcale się nie pomyliłem. Niektóre prace bywają nużące, inne wymagają długiego procesu technologicznego. Dobrze jest realizować kilka frontów na raz , np. jeden wewnątrz, drugi na pokładzie a kolejny w warsztacie. Dzięki temu optymalnie wykorzystujemy czas a jego zawsze jest mało , szczególnie przed wodowaniem.

Podsumowanie

Mam nadzieję , że po lekturze tego krótkiego tekstu nie czujecie się zbytnio zniechęceni ☺. Uwierzcie mi, że to tylko czubek góry lodowej . Jest jeszcze wiele spraw , o których nie napisałem jak choćby bezpieczeństwo i Bhp.

Czy zatem warto podejmować się takiego wyzwania? Zdecydowanie tak! Pływające klasyki, jachty małe i duże , one wszystkie dowodzą , że remontować warto. Nagrodą będzie ogromna satysfakcja i świetna znajomość własnej jednostki. Na koniec mała dygresja. Czytałem kiedyś relację z remontu jachtu w Irlandii, którego armator stanął przed trudną decyzją. Rachunek kosztów , wychodzące coraz to nowe problemy zmusiły Go do uznania , że jednak remont jest nieopłacalny. Męska decyzja- trudna i bolesna , ale czasem konieczna. Mam wielki szacunek do ludzi potrafiących w odpowiednim momencie się wycofać lub przyznać do błędu. Z takiej sytuacji wychodzi się bogatszym o wiedzę i doświadczenie a to rzeczy bezcenne.  Armator ten po jakimś czasie odnalazł kolejną łódź jednak z tej starej pozostawił jedną pamiątkę, która zdobi messę jego nowego jachtu, a która w pewnym sensie była jego motorem napędowym . Jest to tabliczka z nazwą jachtu w języku gaelickim  : SAOIRSE .

Życzę Wam aby remont jachtu był pouczającym doświadczeniem prowadzącym do Saoirse na błękitnym morzu 😉.

 P.s.

Jeżeli jesteście ciekawi jak wygląda jacht ze zdjęcia po dwóch latach remontu, zapraszam do śledzenia bloga.

Witaj w świecie pasji !

Witam serdecznie na blogu Manufaktura Nautica.

     Co się kryje pod tym szyldem? Przede wszystkim pasja. Pasja do żeglowania , pasja , która napędza moje życie, i która z czasem stała się czymś więcej niż sposobem spędzania wolnego czasu. Żeglarstwo jest nie tylko kuźnią charakterów i silnej woli ale w mojej ocenie uwrażliwia na pewien rodzaj piękna. Pokłady żaglowców, drewniane maszty czy konopne liny tworzą swoistą mieszankę historii , przygody i związku człowieka z naturą. Od solidności statku na morzu zależało wszystko. Dlatego właśnie „manufaktura” jest dla mnie synonimem  tęsknoty za czasami sprzed potopu masowej tandety i rzeczy jednorazowych.

     Strona ta ma za zadanie nie tylko przybliżyć Wam nasze prace- osprzęt jachtowy robiony na indywidualne zamówienie ale również propagować pewien rodzaj estetyki nautycznej we wnętrzach , która jest w moim przekonaniu czymś znacznie pojemniejszym niż tzw. styl marynistyczny. Nieodzownym elementem tego jest propagowanie wiedzy i zastosowania drewna egzotycznego na naszych jachtach, łodziach , domach czy ogrodach.

Dlaczego wybrałem formułę bloga?    Kiedy zostałem armatorem swojego jachtu , spotkałem się z wieloma problemami dot. jego konserwacji czy utrzymania. Mam nadzieję , że moje skromne doświadczenie pozwoli Wam nie popełnić niektórych błędów i wyważać drzwi dawno już przez kogoś uchylonych.

Wszystkie zamieszczone tu zdjęcia są mojego autorstwa.  Metody i sposoby działania, o których piszę zostały przeze mnie sprawdzone i wykorzystane w praktyce. Nie twierdzę, że jest to jedyny słuszny sposób działania. Jeżeli z czymś się nie zgadzasz lub Twoja wiedza i doświadczenie mówią coś innego niż napisałem, podziel się tym ze mną. Lubię się uczyć ☺

Zapraszam do lektury